wtorek, 21 kwietnia 2015
w 1956 r. noblista Robert Solow przewidywał że z biegiem czasu
kraje biedniejsze dorównają poziomem bogactwa krajom bogatszym
- ekonomista przewidywał że przyczyni się do tego m.in. przepływ kapitału -
inwestorzy z krajów bogatych będą lokować pieniądze w biedniejszych
gdzie jest problem z dostępem kapitału i stopa zwrotu jest wyższa
dodatkowo kraje uboższe będą w stanie szybko adaptować
wynalezione w krajach bogatszych technologie
a jednocześnie unikając ich błędów
dojdą do bogactwa szybką ścieżką
- tak się jednak nie stało -
między 1940 a 1990 r. mniej niż jednej trzeciej krajów
rozwijających się udawało się chociaż przez jeden rok
notować szybszy wzrost gospodarczy niż w krajach bogatych -
ten fenomen sprawił że w 1997 r. ekonomista
Banku Światowego Lant Pritchett uznał pogłębiającą się
przepaść między bogatymi a biednymi krajami za
"dominującą cechę współczesnej historii gospodarczej"
wtedy jednak nastąpiła dekada szybkiego rozwoju gospodarczego
której szczytem był wzrost chińskiego PKB o 14 proc. w 2007 r.
pomogło kilka czynników:
przede wszystkim miniona dekada była okresem niskich
stóp procentowych a więc łatwo dostępnego kapitału
gwałtowny rozwój Chin wywindował ceny surowców
do niespotykanych wcześniej poziomów
a to wszystko zostało ułatwione przez kulminację
w liberalizacji światowego handlu
czyli utworzenie Światowej Organizacji Handlu w 1995 r.
do tego zaszły zmiany w sposobach produkcji i transportu:
w latach 90. transport kontenerowy znacząco ułatwił i przyśpieszył
przemieszanie towarów a zaawansowana
elektronika i technologie sprawiły
że projektowało i wytwarzało się tak łatwo jak nigdy wcześniej
forsal.pl
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz